Borderline.. ..walka z własnymi emocjami.

No i w Szpitalu..

No i tak też się stało.. 8 kwietnia znalazłam się w Szpitalu Psychiatrycznym na Oddziale Zamkniętym F1.

Heh.. Nigdy nie sądziłam, że tak to się potoczy.. Że myśli i tendencje samobójcze, to coś tak poważnego, że mogą zatrzymać mnie wbrew własnej woli. Przez ten tydzień udało mi się mniej więcej "przekonać ich", że tak naprawdę obecnie nie mam żadnych chęci zabicia się. Po tej codziennej walce o wypis, w końcu się udało.
Było mi tam tak cholernie źle, że chętnie powiesiłabym się tam na jakiejś klamce, ale walczyliśmy i w końcu wywalczyliśmy ten jebany wypis.

Było bardzo ciężko, tak bardzo nie chciałam tam być.. Ale nie żałuję. Trochę nawet myślę, że powinnam tam zostać.. Że od śmierci dzieli mnie tak niewiele, że tylko oni mogliby pomóc..


Patrzę w lustro i widzę obcą postać. Kim jesteś? - pytam. Nie dociera do mnie, że ja to ta dziewczyna, której odbicie widzę, to ta dziewczyna, która ma ogromny psychiczny problem. Dlaczego..?

Wyszłam, siedzę w domu i.. ..i czuję tą cholerną pustkę i mam ochotę się zabić. Nie wiem dlaczego, nie wiem po co. Po prostu tak strasznie mi źle.. Ale nie po to wyszłam, nie po to czeka mnie terapia.. Mogę żyć choćby i po to, żeby zobaczyć czy jest ktoś w stanie mnie wyleczyć.